W cztery tygodnie możesz poprawić formę. Nie nadrobisz jednak całego bloku treningowego, a próba zrobienia tego na siłę zwiększa ryzyko urazu. Typowy scenariusz to trening w panice: intensywność szybuje, objętość rośnie, a regeneracja znika.
Późny start wymaga odwrotnego podejścia: ostrożnego, praktycznego i skupionego na kilku treningach, które dadzą najwięcej.
Nie nadrabiaj na siłę
Jeśli przez ostatnie miesiące treningi wypadały nieregularnie, ostatni miesiąc to najgorszy moment na bohaterski zryw. Nagłe skoki obciążenia utrudniają trzymanie się planu i obniżają jakość najważniejszych treningów.
Wybierz liczbę treningów, którą naprawdę wykonasz, i ułóż je w rozsądnej kolejności: siła, wytrzymałość, trochę mobilności i dość regeneracji, by organizm zdążył odpowiedzieć na bodźce.
Wybierz treningi, które dadzą najwięcej
W ostatnim miesiącu przed nartami skup się na sile nóg, stabilnym tułowiu, wytrzymałości, mobilności i zdolności do dalszego wysiłku mimo zmęczenia. Proporcje zależą od twojego punktu wyjścia i dostępnego czasu.
Dwa treningi tygodniowo wymagają innego planu niż pięć. Jeśli słabo się regenerujesz, nie kopiuj bloku o wysokiej intensywności tylko dlatego, że sezon jest tuż-tuż.
Im mniej czasu, tym szybciej plan musi reagować
Na finiszu prawie nie ma miejsca na złą kolejność. Gorszy sen, wysokie obciążenie albo opuszczony trening od razu wpływają na kolejny krok, nie dopiero w następnym tygodniu.
W tym może pomóc SlopeReady: planuje pozostałe tygodnie według tego, co da się teraz zrobić, zamiast zakładać, że na przygotowania zostało ci mnóstwo czasu.